A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
18 06 2009 W kolejce po biżuterię jak u Konwickiego Ustawili się w ogonku do Jubilera w Al. Jerozolimskich, ale zamiast złotych pierścionków z ZSRR rzucono samowary. W sobotę odbyła się gra miejska śladami powieści Tadeusza Konwickiego.
Jej uczestnicy mieli się wczuć w atmosferę Warszawy sprzed 30 lat z „Kompleksu polskiego". Zbiórkę ogłoszono więc pod sklepem Jubiler w Al. Jerozolimskich 42. Przyszło ok. 30 osób. To stali uczestnicy gier miejskich organizowanych przez Muzeum Powstania Warszawskiego i debiutanci, którzy postanowili w inny sposób spędzić wiosenne popołudnie.
.
Scenariusz gry do końca był trzymany w tajemnicy. Tym razem trzeba było wykazać przynajmniej minimum zdolności aktorskich. Pierwsze zadanie polegało na odegraniu scenek z kolejki Konwickiego. Uczestnicy gry tak jak w książce, uformowali więc ogonek przed Jubilerem, czekając na towar. Do końca nie wiedzieli, co „rzucą na sklep". - A ty jesteś żonaty? - czytała fragment powieści młoda dziewczyna, śmiejąc się, bo dialogowała z kobietą. - Jestem. Mam dwie córki - odpowiedziała kobieta, próbując naśladować mężczyznę. - Ohyda. Mieszczaństwo... - zabrzmiała odpowiedź.
I znów pytanie: - Ty masz żonę?
- Miałem kilka, ale wszystkie uciekły. Ale spróbowałbym jeszcze raz.
Drugi etap gry był trudniejszy, bo kolejkowicze, którzy przenieśli się pod Rotundę, znów prowadzili dialogi, tyle że „z głowy". Ci, którzy wykonali zadanie, losowali karteczki. Na jednych był napis „VIP" i polecenie odnalezienia Jubilera u zbiegu Kruczej i Al. Jerozolimskich. Na innych - samo polecenie. Właśnie na Kruczej, tam, gdzie stała kolejka Konwickiego, ludzie dowiedzieli się,że zamiast złotych pierścionków z ZSRR, do sklepu przywieziono samowary. W tłumie zawrzało. Ci, którzy wylosowali kartki „VIP", mogli stanąć na początku ogonka. Znów dało się słyszeć szmer dezaprobaty.
Na koniec uczestnicy zabawy losowali nagrody. Były wśród nich wejściówki do teatru, talie kart do gry i samowar
jako nagroda główna. -Takie poznawanie Warszawy jest o wiele ciekawsze niż chodzenie z przewodnikiem - powiedział pan Tomasz, który w grze miejskiej uczestniczył kolejny raz.

Gazeta Wyborcza Stołeczna (20-04-2009)
data publikacji 18 06 2009 powrót do Archiwum >
close