A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
22 09 2006 Spór o Powstanie .
Felietoniści mają prawo do wyrażania swoich poglądów nawet w przejaskrawiony sposób. Ale czuję się w obowiązku zaprotestować przeciwko sformułowaniom, jakich użył Ludwik Stomma [POLITYKA 31] w niezwykle krytycznej ocenie Powstania Warszawskiego i odsądzania od czci i wiary poświęconego mu Muzeum. Zwłaszcza że słowa o zakłamywaniu historii i celebrowaniu przez Muzeum dramatu miasta mijają się zarówno z prawdą jak i odczuciami ponad 800 tys. naszych współobywateli, którzy w ciągu dwu lat obejrzeli tę unikalną i wstrząsającą ekspozycję. Stojąc zresztą często w kolejkach.

Moje pokoleniowe środowisko uczestników i świadków Powstania przyjęło oczekiwane przez 60 lat Muzeum z entuzjazmem. Ceniąc szczególnie multimedialną, nowoczesną formę przekazu jak i obiektywizm, który pozwala każdemu wyrobić sobie pogląd na dramatyczną, ale i bohaterską historię. Ludwik Stomma nie pośle do Muzeum swoich dzieci. Szkoda. Jako ofiary rodzinnej cenzury nie będą wiedziały, po jakich śladach stąpają. Tak jak urodzony po wojnie ich tatuś, który pobierawszy nauki w peerelowskiej szkole zignorował widać przekaz historyczny, jaki musiał przecież dostać w przyzwoitym inteligenckim domu. Od Stommy różni mnie także i to, że ja czasu walki nie poznawałem z literatury, a ją osobiście przeżyłem. I śmiem twierdzić, że całe pokolenia wzmocniła ona, a nie osłabiła moralnie. Ponadto miasto było skazane na zagładę od pierwszego dnia wojny przez bombardowania, unicestwienie getta, a największych zniszczeń dokonali Niemcy już po zgnieceniu Powstania i wcześniej postanowionym wygnaniu ludności. A więc? Spór o Powstanie będzie jeszcze toczył się przez pokolenia. Sądzę jednak, że poglądy Stommy podziela zdecydowana mniejszość. Przynajmniej tych — co pamiętają.

Polityka (26-08-2006)
data publikacji 22 09 2006 powrót do Archiwum >
close