A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
23 02 2004 OD BRZYTWY PO KOMPUTER Zawodu nauczył się, praktykując u brata Zbigniewa. - Gdy zaczynałem, miałem 22 lata, byłem chyba najmłodszym samodzielnym grawerem w Polsce - opowiada. Dziś stałych odbiorców ma tylu, że już trzy razy został laureatem konkursu Warszawski Znak Jakości, w którym o sukcesie decydują głosy klientów. Szczególnie dumny jest z godła, które wisi dziś w Senacie (zrobił je z bratem i jednym z pracowników). Dwa lata grawerował tysiąc tablic z nazwiskami żołnierzy pomordowanych na Wschodzie, które można oglądać w Katedrze Polowej przy Długiej. Z jego pracowni pochodzą też tablice wiszące na polskich ambasadach. Marian Cegielski graweruje na wszystkim - od napisów na zegarkach po starą broń. W jego zakładzie powstają też służące do plombowania pokojów metalowe pieczęcie. Ale mody w branży pana Mariana się zmieniają. - W ostatnich latach "komuny" grawerowałem bardzo dużo rodowych herbów - wspomina. Zdarzyło mu się też robić szyld do stajni (z imionami konia i jego rodziców). Od dwóch lat w nieskomplikowanych zleceniach pracowników wyręcza komputer i specjalny ploter. - Ale komputer też musi obsługiwać grawer, inaczej efekt bywa nieszczególny - mówi Marian Cegielski. Podkreśla, że lubi ręczną robotę. - Zdarza się, że siedzę w zakładzie po 10-12 godzin. Nie wyobrażam sobie innej pracy. Jeśli materiał jest wyjątkowo twardy, grawer chwyta za najbardziej niezawodny ze swoich rylców. Zrobił go własnoręcznie z przedwojennej brzytwy, którą golił się jego ojciec. PIOTR KARDAŚ WAW
data publikacji 29 03 2005 powrót do Archiwum >
close