A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
08 11 2003 LIBERATOR W DŁONI Fragment samolotu to pogięta blaszka z duraluminium, która z łatwością mieści się w dłoni. Przez 52 lata leżała w szufladzie biurka Stanisława Krakowskiego, dziś emeryta, kiedyś harcerza Szarych Szeregów. - Znalazłem go latem 1951 r. niedaleko Józefowa na linii otwockiej. Często jeździłem tam do znajomych. Pokazali mi miejsce, gdzie spadł samolot - wspomina Stanisław Krakowski. To był potężny liberator z południowoafrykańską załogą, który w nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 r. przyleciał z pomocą dla walczącej Warszawy. Dostał się w ogień niemieckiej artylerii. Pociski zabiły dwóch strzelców i zapaliły maszynę. Z pozostałych sześciu członków załogi, którzy wyskoczyli na spadochronach, uratowało się pięciu. Samolot spadł na wzniesienie na północny wschód od Józefowa, w pobliżu osady Emów. Przez okolicznych mieszkańców miejsce to nazywane jest Górą Sobotów lub Górą Lotnika. Na pamiątkę katastrofy ustawiono tam skromny pomniczek. - Już dawno chciałem tę pamiątkę oddać w dobre ręce. Myślałem o Muzeum Historycznym, ale tam magazyny pękają w szwach - mówi Stanisław Krakowski. Kilka lat temu zgłosił się też do ambasady RPA. Dostał odpowiedź, że ktoś już przekazał ambasadzie fragment samolotu. Jest on dziś pokazywany w muzeum w Johannesburgu. W tej sytuacji pan Stanisław z radością przyjął informację o zbiórce eksponatów do Muzeum Powstania Warszawskiego. - Idę tam w niedzielę, by oddać mój kawałek liberatora - zapowiada. TOMASZ URZYKOWSKI Pamiątki do elektrowni Od 9 do 11 listopada w godz. 11-17 powstańcze pamiątki można przynosić do starej elektrowni tramwajowej przy ul. Przyokopowej 28 - przyszłej siedziby Muzeum Powstania Warszawskiego. Będzie okazja, by obejrzeć archiwalne fotografie i taśmy filmowe, zwiedzić budynki, a nawet pojeździć za darmo zabytkowym tramwajem. CONSOLIDATED B-24 LIBERATOR Ciężki bombowiec amerykański dalekiego zasięgu. Używany był podczas II wojny światowej przez lotnictwo Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Niektóre jego odmiany służyły do transportu uzbrojenia. Napędzany czterema silnikami Pratt & Whitney o mocy 1200 KM, mógł lecieć z prędkością 488 km/godz. na odległość ponad 4,5 tys. km. Osiągał wysokość ok. 900 m. Większość typów liberatora zabierała na pokład ośmio-dziesięcioosobową załogę i do 4 t bomb (lub innego ładunku). [Podpis pod fot.] Stanisław Krakowski i znaleziony w lesie pod Józefowem kawałek blachy samolotu WAW
data publikacji 29 03 2005 powrót do Archiwum >
close