A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
23 02 2000 Kwatera Książ Wydzierżawiony przez Brytyjczyków zamek Książ wczoraj opanowali Rosjanie. Wykradli dzieła sztuki, poniszczyli sprzęty. W zamkowych podziemiach rozstrzelali jeńców. Dzień wcześniej szabrowali tam hitlerowcy. Do Książa przyjechał sam Adolf Hitler. Takie zamieszanie trwa w Książu od dwóch dni. W zamkowych salach pełno jest żołnierzy - jedni wbiegają na górę, inni na dół. Na zabytkowych kanapach i stole tuż obok sali Maksymiliana swój sprzęt rozłożyła ekipa filmowa. Wraz z Bogusławem Wołoszańskim filmowcy pracują nad odcinkami z serii "Sensacje XX wieku". - Realizujemy tu trzy widowiska. Jedno o kwaterach Hitlera, bo zamek miał być jedną z takich kwater - opowiada Bogusław Wołoszański, twórca "Sensacji". - Poruszamy także problem mało znanej działalności NKWD w tej okolicy oraz radzieckich grabieży w zamku - dodaje. Trzecie widowisko poświęcone będzie, jak to określa Wołoszański, agonii III Rzeszy. Materiał do tego odcinka nakręcony zostanie w czwartek w kompleksie podziemi w Głuszycy. Tymczasem do jutra potrwają zdjęcia w samym Książu. Do udziału w nich Wołoszański zaprosił m.in. Jana Peszka i Krzysztofa Dracza. Jest także ponad 30 statystów i studentów wrocławskiej PWST. Prawnik żołnierzem Po zadymionej sali Maksymiliana biega grupa radzieckich żołnierzy z pepeszami w rękach. - Bystriej, bystriej! - wykrzykuje ich dowódca. Przewracają sprzęty, zaglądają do zakamarków. Wbiegają do następnej sali. Po chwili wracają. I znów wbiegają szturmem do Maksymiliana z tą samą komendą "bystriej". - Chodzi o to, żeby było jak najbardziej realistycznie - podpowiada ktoś z ekipy. Żołnierze powtarzają szturm jeszcze kilka razy. - Powtarzanie tego samego jest dość ciężkie. Myśleliśmy, że podczas zdjęć będzie nam zimno. Ale od tego biegania z karabinami wszyscy się rozgrzaliśmy - opowiada Maciej Hawranek, jeden z radzieckich żołnierzy, na co dzień student czwartego roku prawa we Wrocławiu. Trwa przerwa - żołnierze poszli odpocząć, a po zamkowych salach przechadza się ich oficer. Schludny mundur, zacięta mina, rewolwer w ręce. - To nagan. Autentyczny pistolet - prezentuje broń. - Najbardziej przeraża to, że pewnie niejeden człowiek z niego zginął - podkreśla z powagą oficer, czyli Robert Wrzosa, student wrocławskiej PWST. - Zaproponowano mi udział w tym przedsięwzięciu, więc się zgodziłem. To świetna przygoda - podkreśla, czekając na scenę ze swoim udziałem. Przy kominkach ogrzewają się pozostali żołnierze. Mają wolną chwilę, bo właśnie swój komentarz nagrywa Bogusław Wołoszański (zielony sweter, czarne spodnie, skupiona mina). Staje na końcu długiego korytarza. Na drugim końcu kamera. Długi najazd. Akcja. - Czego enkawudziści szukali w Książu? - rozpoczyna z powagą Wołoszański. Pauza. Charakterystyczne złożenie dłoni. - Na pewno nie spodziewali się znaleźć tu broni. Prędzej tajne projekty, bezcenne dzieła sztuki - kontynuuje. - Boguś - nagle reżyser przerywa ujęcie. - A może obróciłbyś się w tym momencie w stronę okna? - doradza. Powtórka: skupienie, pytanie, pauza, gest i... obrót w stronę okna. - Jest świetnie. Zostawiamy - decyduje ekipa. Pepesze autentyczne Do zdjęć filmowcy przygotowali Książ bardzo dokładnie. Wszystko wygląda tak, jak w czasie wojny - wszędzie wiszą wielkie flagi faszystowskie i wojskowe emblematy. - Wszystkie rekwizyty są jak najbardziej autentyczne - podkreśla Mariusz Komacki, konsultant ds. uzbrojenia. - Pożyczamy je albo z rekwizytorni telewizyjnej, albo z muzeum. Do tego widowiska swoich eksponatów użyczyło nam Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie - podkreśla. Autentyczne są także samochody wykorzystane w filmie - Willys MB i GMC. Z pierwszego wysiądzie dowództwo NKWD, a drugim przyjadą radzieccy żołnierze. Pierwszy odcinek filmu zrealizowanego w Książu pokazany zostanie w "Sensacjach XX wieku" już na początku marca. Kolejne w następnych programach. - Myślę, że to będzie dopiero początek mojej pracy na Dolnym Śląsku. Dopiero od niedawna poznaję tajemnice tego regionu - opowiada Bogusław Wołoszański. - I przyznaję, że jest ich tutaj sporo - podkreśla. WRW
data publikacji 29 03 2005 powrót do Archiwum >
close