A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
26 09 2007 Kalambury 1944 Jan Klata znów osiągnął sukces. Medialny - nie artystyczny, choć przynajmniej „Triumf Woli" nie pozostawia złudzeń, co chciał powiedzieć..
W 63. rocznicę Powstania Warszawskiego o północy Jan Klata ściągnął do Muzeum przy ul. Grzybowskiej telewizyjne kamery i nadkomplet widzów. W spektaklu multimedialnym - jak anonsowano „Triumf Woli" - nie powstrzymał się, by pokazać, czym zasłużył sobie na miano „didżeja polskiego teatru".
Krwawą historię z życia stolicy w pierwszych dniach Sierpnia '44 opowiedział, miksując cytaty z listów niemieckich żołnierzy oraz fragmenty wypowiedzi z procesu ich dowódcy - Heinricha Reinefartha - z obrazem piekła.
Uderzało banalne połączenie tych wszystkich elementów, jakby Klata grał w kalambury dotyczące nie tylko Powstania, ale i całej II wojny światowej.
Po dwudziestominutowym spektaklu zapada głucha cisza. O takiej reakcji każdy twórca podejmujący temat tragedii Powstania Warszawskiego mógłby tylko marzyć. Znaczy to, że widza zahipnotyzował, wprawił w osłupienie. Znaczyłoby, gdyby nie szepty rozładowujące zaraz ten moment zawieszenia: „Czy to już koniec?". Tak, to już koniec.

Życie Warszawy (03-08-2007)
data publikacji 26 09 2007 powrót do Archiwum >
close