A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
01 10 2004 Kaczyński - bój się Boga! Wbrew opinii jego brata Jarosława nie są one moim zdaniem wielkie. Za niekwestionowany atut przypisuje sobie gospodarz stolicy otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego 1 sierpnia br. Zasługa to rzeczywista, tylko dlaczego muzeum to powstało co nieco jak potiomkinowska inwestycja..
Co i raz czytam pochwalne diatryby o prezydencie Warszawy. Ostatnio oglądam jego oblicze z racji prawdopodobnego wyboru na prezydenta tym razem całej Polski. Nie dziwota więc, że zadaję sobie pytanie: co jest porywającego w tym marsowym obliczu. Jaki lubczyk trzyma on w zanadrzu, że publika tak mu ufa? Bo chyba nie są to dokonania warszawskie! Wbrew opinii jego brata Jarosława nie są one moim zdaniem wielkie. Za niekwestionowany atut przypisuje sobie gospodarz stolicy otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego 1 sierpnia br. Zasługa to rzeczywista, tylko dlaczego muzeum to powstało co nieco jak potiomkinowska inwestycja. Jak na razie otwarto je tylko 1 sierpnia. Ale opuśćmy na to litościwie zasłonę milczenia, ponieważ osobom postronnym może wyglądać to na szukanie dziury w całym. Co jednak powiedzieć na skandal, jakim jest nieuzyskanie jak dotąd pieniędzy dla Warszawy z funduszów Unii Europejskiej. Wiem, że jest jeszcze druga tura i że nie prezydent liczy na liczydle, lecz jego ludzie, tym niemniej nieudacznictwo magistratu obciąża ojca miasta. Dowodzi to bowiem, że nie umie on być gospodarzem tak wielkiego organizmu, jakim jest stolica. Natomiast sprawą odrębną - do specjalnego potraktowania - są remonty i inwestycje warszawskie. Zacznijmy od Wisłostrady. Otóż rok temu - chwaliłem nawet za to prezydenta Kaczyńskiego - położono nowy asfalt na tej zatłoczonej ulicy. Dokonano tego w czasie trzech weekendów i można było sądzić, że wreszcie magistrat zapanował nad sprytem firm remontowych (zarobić jak najwięcej jak najmniejszym wysiłkiem!). Niestety, był to tylko pozór, bowiem tej wiosny Wisłostradę w kilku miejscach znowu rozkopano, aby położyć kolektor. Rzecz w tym, że remont ten zdezorganizował na wiele miesięcy życie znacznej części miasta i prowadzony jest pod dyktando nie magistratu, lecz ekip budowlanych. Robotnicy pracują tutaj na jedną zmianę, a w weekendy - po bożemu - jest tak zwany fajrant. Tym samym Warszawa cofnęła się do lat głębokiego realnego socjalizmu, a pan Kaczyński nie jest o jotę lepszy od niegdysiejszych przewodniczących Stołecznej Rady Narodowej. I pomyśleć, że w większości metropolii w cywilizowanych krajach generalne przebudowy ulic włącznie z remontem kanalizacji i wodociągów dokonuje się w ciągu dni kilku. Na przykład 5 Avenue w Nowym Jorku kompletnie wyremontowano w ciągu weekendu. Ba, Aleje Jerozolimskie od Marszałkowskiej do mostu Poniatowskiego poszerzono dwukrotnie w latach 60. w ciągu jednego miesiąca, natomiast obecnie ta nieszczęsna Czerniakowska będzie remontowana do zimy. Mało tego - na całej Trasie Toruńskiej, jak przeczytałem, zamyka się do grudnia jeden pas ruchu, aby wymienić boczne osłony. A co dzieje się z Żelazną, Jana Pawła, Grójecką, Trasą Siekierkowską i tyloma innymi ulicami? Na Boga, czy nie można wziąć tych firm za twarz? Czy wolny rynek jest bezwolny wobec narowów pana Franka i Janka? Przecież rzecz cała sprowadza się do lepszej organizacji pracy i przygotowania tzw. frontu robót. Warszawiacy, jeśli Lech Kaczyński nie zapanuje nad tym bałaganem, nie głosujcie na niego! Po prostu, jeśli nie potrafi, niech nie pcha się na afisz. JANUSZ ROLICKI niezależny publicysta WAW
data publikacji 29 03 2005 powrót do Archiwum >
close