A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
26 09 2007 Dwa dni uczestniczyliśmy w powstaniu Ponad sześć tysięcy osób słuchało koncertu Agi Zaryan. Drugie tyle oglądało inscenizację walk na Czerniakowie. Kilkuset fotografów ruszyło w poszukiwaniu śladów powstańczej Warszawy, a 1,6 tyś. rowerzystów - szlakiem łączniczek..
Park Wolności przed Muzeum Powstania Warszawskiego od rana przyciągał tłumy. Blisko 300 rodzin wypuściło do nieba 63 białe i czerwone balony, potem 1,6 rys. rowerzystów pojechało szlakiem łączniczek w tzw. Masie Powstańczej. Ostatni weekend oficjalnych obchodów Powstania pokazał, że warszawiacy chętnie włączają się w te formy przypominania o historii, które wymagają zaangażowania.
Jak zginął Morro
Największe tłumy zgromadziła plenerowa inscenizacja na Czerniakowie. Fragment ul. Wilanowskiej zamienił się w teren walk o przyczółek od 1 sierpnia po śmierć legendarnego dowódcy batalionu „Zośka" Andrzeja Romockiego „Morro" i kapitulację powstańców.
W okamgnieniu na ulicy wyrosła barykada. Powstańcy się bronią przed nadjeżdżającymi na motorach Niemcami. Sanitariuszki przenoszą rannych. Grzmią strzały i wybuchy. Nad dachami przelatuje radziecki kukuruźnik. Przy ścianie skulony mały powstaniec w ogromnym hełmie. Na środku ulicy Wilanowskiej pada od strzału „Morro". W ręku ma polską flagę.
Po zdobyciu barykady i kapitulacji powstańców hitlerowcy wypędzają ich z domu, ustawiają pod ścianą, także księdza. Lektor informuje: „Wśród powstańców chodził kapelan ks. Józef Stanek. Niemcy powiesili go na stulę".
W widowisku wzięło udział 220 aktorów z grup rekonstrukcji historycznej. Obserwował je m. in. Sławomir Sieradzki „Świst", który w batalionie „Zośka" brał udział w prawdziwych walkach na Solcu. - To było przejmujące widowisko. Choć tak naprawdę wybuchów było mniej. A „Morro" zginał bliżej Wisły. Widziałem jego śmierć - opowiadał. - Chciałem, by Romocki upadł właśnie przed trybuną z kombatantami - mówi Marek Koślacz z grupy „Radosława", odtwórca „Morro". Dla potrzeb widowiska przefarbował się na rudo i konsultował szczegóły ubioru dowódcy. - „Morro" był elegancikiem, w białym kołnierzyku, zawsze ogolony i w wypastowanych butach. Gdy stanąłem przed „Świstem", powiedział: „O! Jaki podobny!". To dla mnie największa satysfakcja - ocenił. Choć widzowie narzekali, że z wielu miejsc słabo było widać inscenizację, po jej zakończeniu chętnie rozmawiali z uczestnikami. - Niech pan opowie, czym się różnili esesmani, gestapowcy i Wehrmacht Syn mnie pyta, nie chcę mu namieszać w głowie - mówi kobieta, obejmując chłopca wpatrzonego w grupę żołnierzy brygady Oskara Dirlewangera, jednego z katów Warszawy.
Dym nad budynkiem Pasty
Ponad 200 osób wzięło udział w sobotniej grze miejskiej Twoja Klisza z Powstania. W ciągu dwóch godzin trzeba było dotrzeć do 18 baz - miejsc, których historia łączy się z powstaniem. Przemierzając z aparatem w ręku śródmiejskie uliczki, podwórka i skwery, można było poczuć się jak powstańczy fotoreporter. Trafić na uzbrojonych żołnierzy czy łączniczki. Najbardziej zaskakujący był zainscenizowany pożar na budynku Pasty.
- Oniemiałam, gdy zobaczyłam unoszący się czarny dym - mówi Magda, nastolatka z Brwinowa, która przyjechała na grę z koleżankami. - Tak powinny wyglądać lekcje historii - mówią.
Efekt pracy fotoreporterów można oglądać na stronie www.1944.pl. Najlepsze zdjęcia będą prezentowane na wystawach, min. w metrze.

Rzeczpospolita (06-08-2007)
data publikacji 26 09 2007 powrót do Archiwum >
close