A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
Wydarzenia
02 08 2004 60. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Na zdjęciu uczestnicy Powstania Warszawskiego w sobotę podczas uroczystości otwarcia Muzeum Powstania - sfotografowani z kilkunastometrowego wysięgnika.
Blisko 4 tys. powstańców zebrało się w Parku Wolności, symbolicznym placu przed muzeum. Jest godz. 9.30. Akurat przemawia prezydent Warszawy Lech Kaczyński (nie widać go, bo znalazł się poza kadrem). Żołnierze Powstania mają biało-czerwone opaski na rękach i czerwone tasiemki z identyfikatorami na szyjach. Są tu żołnierze ze wszystkich powstańczych oddziałów - batalionów: "Zośka", "Parasol", "Chrobry", "Kiliński", pułku "Baszta" i innych. Kilkuset z nich przyjechało z zagranicy. Nie usiedli według szarż czy oddziałów, tylko tak jak przyszli. Wszyscy zwróceni są do Muru Pamięci - wzniesionej wzdłuż ul. Towarowej 156-metrowej ściany z wyrytymi nazwiskami ponad 4 tys. poległych powstańców oraz polowego ołtarza, przy którym prymas Polski Józef Glemp odprawi zaraz uroczystą mszę św. Najbliżej usiedli honorowi goście. W pierwszym rzędzie z lewej strony siedzą premier Marek Belka (szósty od lewej), prymas Józefa Glemp (ósmy od lewej), Jan Nowak-Jeziorański (dwunasty), obok mec. Jacek Taylor, były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, w drugiej kolumnie w pierwszym rzędzie, między dwiema paniami, Władysław Bartoszewski. Dalej w pierwszym rzędzie - żołnierze Powstania. W drugim rzędzie, za plecami Ryszarda Kaczorowskiego, widać dwie córki dowódcy Powstania gen. Antoniego Chruściela "Montera" - Wandę i Jadwigę. W przejściach między sektorami harcerze noszą kwiaty, roznoszą kubki z wodą mineralną. Nad głowami porusza się długie stalowe ramię kamery telewizyjnej. Zwykli warszawiacy mogą oglądać uroczystość stojąc, z dalszej odległości. Widać ich z lewej strony zdjęcia. W prawym górnym rogu, przy ścianie budynku muzeum, widać replikę powstańczego pojazdu pancernego "Kubuś" i stanowisko Poczty Polowej, która z okazji 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego wydała okolicznościowe kartki. Jadwiga Chruściel, córka gen. "Montera" Przyjechała ze Stanów Zjednoczonych. - Jestem pod wrażeniem wielkiej staranności, z jaką przygotowano te obchody - mówi. Właśnie przekazała do Muzeum Powstania Warszawskiego biało-czerwoną opaskę ojca. Widnieje na niej orzełek, litery "AK" i numer "1". - 60 lat temu stempel źle się odbił i własnoręcznie musiałam poprawiać ten napis tuszem. Ojciec miał tę opaskę na ramieniu przez całe Powstanie. Potem traktował ją jak najcenniejszą pamiątkę - wspomina. Krzysztof Kijak "Traszka" Walczył w zgrupowaniu "Leśnik". Jego oddział kwaterował w masywnym gmachu sądów na Lesznie (dziś w al. "Solidarności"). Po upadku sądów na początku sierpnia trafił do niewoli niemieckiej. Przeszedł przez trzy obozy jenieckie na Śląsku. - To nic, że prace przy budowie i urządzaniu muzeum nie zostały ukończone. Ważne, że zrobiono początek, na który czekaliśmy przez 60 lat. Dziś już jednak czuje się tu niezwykłą atmosferę miejsca. Marzę, aby w muzeum udało się skompletować wszystkie kroniki powstańcze. Powinny być wciąż pokazywane na telebimach i ekranach telewizorów - przekonuje. Piotr Guirard "Piat" Walczył na Żoliborzu w plutonie 228. Jest architektem, od kilkudziesięciu lat projektuje we Francji. Jego dziełem są stacje narciarskie w Alpach. - Widać, że budynek jest dopiero w trakcie adaptacji, ale to, co zobaczyłem, robi duże wrażenie. Zresztą gdy spoglądam na to wszystko po 60 latach, ściska mnie ogromne wzruszenie - mówi. Żałuje jednak, że - przynajmniej na razie - na ekspozycji nie odnalazł brytyjskiego piata, najlepszej ręcznej broni przeciwpancernej zrzucanej przez aliantów z samolotów. - W Powstaniu miałem właśnie taki pseudonim. Piat był marzeniem każdego powstańca. Udało mi się go dotknąć tylko raz - mówi. Andrzej Antoni Heppen "Stasiek" Walczył w batalionie "Kiliński", był przy zdobywaniu Prudentialu i Poczty Głównej, potem - jako żołnierz Szarych Szeregów - był w Poczcie Polowej i zaopatrzeniu. Rozprowadzał soki i zupki z magazynów Haberbucha. - Trzy razy byłem zasypany gruzami i trzy razy ranny. Jestem na wielu powstańczych zdjęciach - mówi. Przyjechał na obchody z Gliwic. Obejrzał pierwszą wystawę w Muzeum Powstania i nie jest zadowolony. - Już sam budynek jest jakiś dziwny. Przypomina zakład przemysłowy, a nie muzeum. Druga sprawa - ekspozycja. Nie ma klimatu, atmosfery tamtych dni. Tadeusz Sumiński "Leszczyc" Był w plutonie "Felek" wchodzącym w skład legendarnego batalionu "Zośka". W pierwszych dniach Powstania walczył na Woli i Powązkach w rejonie Gęsiówki, którą powstańcy zdobyli 5 sierpnia. Już 2 sierpnia jego pluton zdobył dwa niemieckie czołgi typu Panther sunące ulicą Okopową. Muzeum Powstania zwiedzał z kolegami ze swojego batalionu. - Jesteśmy pod wrażeniem. Uroczystość otwarcia została zorganizowana bez zarzutu. Sama ekspozycja muzeum jeszcze nie została ukończona. Ale to, co jest, już robi wrażenie - mówi. Hanna Tarkowska "Kasia" Podczas Powstania łączniczka przy Komendzie Okręgu, biegała z rozkazami z pl. Napoleona [dziś pl. Powstańców Warszawy]. Przyjechała z Londynu. - Po raz pierwszy wróciłam do Warszawy w 20. rocznicę wybuchu Powstania. Obchodziliśmy ją skromnie, tylko w swoim środowisku. Źle się wtedy tu czułam, tak jakoś obco. Powstańcy nie cieszyli się wtedy szacunkiem - mówi Hanna Tarkowska. Dobrze wspomina za to uroczystości 50. rocznicy wybuchu Powstania. - Ale teraz jest wyjątkowo. Nie spodziewałam się takiej fety - twierdzi. Mikołaj Wiekluk "Nike" W Powstaniu był żołnierzem słynnego pułku "Baszta". Walczył na Mokotowie, w rejonie al. Niepodległości. - Zostałem ranny. Straciłem kawał skóry na głowie, byłem prawie oskalpowany - opowiada. Jest zachwycony, że wreszcie powstańcy mają swoje muzeum. - Tyle lat na nie czekaliśmy. Oczywiście nie jest ono jeszcze takie, jakie powinno być, ale będzie uzupełniane. Wszystko w miarę możliwości. W takim tempie to i tak zrobiono bardzo dużo. Władze miasta i budowniczowie spisali się na medal - podkreśla. GW
data publikacji 29 03 2005 powrót do Archiwum >
close