A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
BIP

Kliknij i otwórz interaktywną mapkę!

Parter >

Antresola >

Piętro >

Hala z Liberatorem >

Podziemia >

Park Wolności >

 

 

 

 

 

 

  • Na stałą wystawę w Hali B składa się ekspozycja poświęcona alianckim zrzutom. Wkrótce po wybuchu Powstania Warszawskiego polskie władze na uchodźstwie rozpoczynają starania o pomoc dla walczącego miasta. Domagają się zwłaszcza natychmiastowego rozpoczęcia lotniczych zrzutów broni, amunicji, żywności i środków opatrunkowych. Rząd polski zwraca się też do aliantów o wsparcie walczących przez polską Brygadę Spadochronową gen. Stanisława Sosabowskiego, jako miejsce desantu proponując Puszczę Kampinoską, a także o rozpoczęcie bombardowań wyznaczonych celów. 3 sierpnia, wobec nalegań strony polskiej, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill wydaje polece­nie rozpoczęcia zrzutów dla Warszawy.

 

HISTORIA:

 

  • Dostarczenie pomocy drogą powietrzną jest bardzo utrudnione przez Stalina, który nie zezwala, by samoloty alianckie lądowały na sowieckich lotniskach po dokonaniu zrzutów. Trasa lotu z Włoch wynosi około 1500 km, powrót musi odbywać się więc już za dnia, nad Węgrami i Jugosławią, których przestrzeń powietrzną patrolują niemieckie myśliwce. Nocne loty nad Warszawę są równie niebezpieczne, gdyż znaczna część trasy przebiega nad obszarami zajętymi przez wroga. Silną obronę przeciwlotniczą Niemców wspomagają już wówczas radary, umożliwiające nocą kierowanie ogniem dział i naprowadzanie myśliwców na samoloty aliantów.

 

  • Mimo pewnej niechęci ze strony dowództwa brytyjskiego, w nocy z 4 na 5 sierpnia z Brindisi startują pierwsze samoloty z zaopatrzeniem dla Warszawy. Loty te okupione są dużymi stratami. Z włoskich baz latają nad stolicę Polski nie tylko Polacy, ale także Brytyjczycy – Kanadyjczycy oraz piloci z Południowej Afryki i Nowej Zelandii. Od 4 sierpnia do 21 września samoloty z pomocą dla Warszawy startują 196 razy.

 

  • Brak zgody Stalina na lądowanie po sowieckiej stronie frontu uniemożliwia lot amerykańskich samolotów B-17, tzw. latających fortec. Lecą nad Warszawę 18 września, gdy Stalin udostępnia wreszcie swe lądowiska.

 

  • 110 olbrzymich samolotów startuje z czterech lotnisk w Wielkiej Brytanii, biorąc kurs na Warszawę. Pojawienie się nad miastem, i to w południe, tak potężnej flotylli powietrznej wywołuje trudny do opisania entuzjazm, zarówno Powstańców, jak i ludności cywilnej. Niestety, wielka radość szybko zamienia się w ogromną rozpacz, znakomita większość zrzuconych zasobników spada bowiem poza liniami powstańczymi – z 1284 do rąk polskich trafia ich zaledwie 228. Tak kończy się pierwsza i ostatnia wyprawa amerykańskiego lotnictwa nad Warszawę.

 

  • W schyłkowej fazie Powstania, od 13 września do 1 października, z pomocą walczącemu miastu przybywają też samoloty sowieckie. Sowieci dokonują zrzutów z niewielkich wysokości, bez spadochronów. W rezultacie znaczna część tak potrzebnego Powstańcom sprzętu dociera do nich całkowicie lub częściowo zniszczona, nieprzydatna. Jest to więc pomoc pozorna, a późny termin jej podjęcia, przy równoczesnej dbałości o minimalizowanie strat własnych, wyraźnie świadczy o politycznych przyczynach tak długiej sowieckiej „neutralności”...

 

  • Alianci odbywają nad Warszawę ok. 200 lotów. W akcji zrzutów biorą udział załogi polskie, brytyjskie i południowoafrykańskie. Z 637 Polaków do baz we Włoszech wraca 525. Z życiem wychodzi 34 zestrzelonych, trafiając do oddziałów AK lub niemieckiej niewoli. Pozostałe załogi liczą w sumie 735 lotników. Zestrzelono 133, siedmiu udaje się przeżyć. Samoloty pokonują ok. 2,5 tys. km, lecąc przeważnie nad terytoriami okupowanymi przez Niemców. Amerykanie lecą nad Warszawę raz, ale efektownie – 107 „latających fortec”, 1100 lotników, 100 ton w zasobnikach.
close