A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
BIP

Kliknij i otwórz interaktywną mapkę!

Parter >

Antresola >

Piętro >

Hala z Liberatorem >

Podziemia >

Park Wolności >

 

 

 

 

 

 

  • W tym miejscu ekspozycji w gablotach zobaczyć można narzędzia, którymi posługiwali się lekarze, niosący pomoc Powstańcom i ludności cywilnej. Można także obejrzeć fotografie, ukazujące zdjęcia rannych. Wśród zdjęć w tej części ekspozycji nie zabrakło fotografii słynnej sanitariuszki „Małgorzatki” – Janiny Załęskiej, o której piosenkę ułożono na Mokotowie. W gablotach umieszczono m.in. narzędzia chirurgiczne ze szpitala na Czerniakowie i rejestry chorych z placówek żoliborskich.

 

HISTORIA:

 

  • Powstanie Warszawskie ma trwać z założenia zaledwie kilka dni. Wydarzenia pierwszych kilkudziesięciu godzin brutalnie jednak weryfikują przewidywania polskiego dowództwa. Walki przedłużają się, a liczba rannych Powstańców i cywilów rośnie z dnia na dzień. W tej sytuacji konieczne jest otwieranie nowych punktów opatrunkowych i szpitali powstańczych. Wielkie znaczenie ma wówczas pomoc społeczeństwa. Warszawiacy oddają leki, środki opatrunkowe, łóżka, żywność, służą pomocą w miarę swych możliwości.

 

  • W szpitalach powstańczych Polacy toczą heroiczną walkę o życie, ale dla wroga są one terenem najokrutniejszych zbrodni wojennych. Jednym z przykładów jest historia szpitala Sióstr Elżbietanek na Mokotowie. 29 sierpnia budynek szpitala, w wyniku dwugodzinnego ostrzału artyleryjskiego i bombardowań, ulega całkowitemu zniszczeniu. Większość personelu medycznego i pacjentów ponosi śmierć. Szpital przez wszystkie dni Powstania oznaczony jest wyraźnie flagami Czerwonego Krzyża...

 

  • Najczęściej Niemcy zdobywają powstańcze szpitale w bezpośrednim ataku. Ich wrzask i tupot zagłuszają serie z broni maszynowej - giną pacjenci, giną pielęgniarki, pochylone nad rannymi. Warszawa wie o tych zbrodniach. Mimo zagrożenia, lekarze i pielęgniarki trwają na swych posterunkach, do końca z oddaniem poświęcając się swym pacjentom.

 

  • Pierwszej pomocy udzielają jeszcze na polu walki lub w jego pobliżu oddziałowe sanitariuszki. Niosą pierwszą pomoc pod ogniem nieprzyjaciela, opatrują, osłaniają własnym ciałem – niekiedy giną od kul. Poważnie rannych kierują do pobliskiego punktu opatrunkowego lub szpitala, czasem same dźwigając nosze. Tu ratują ich lekarze, operujący w nieprawdopodobnie trudnych warunkach, często bez środków znieczulających, często – pod ostrzałem.

 

  • Według szacunkowych obliczeń, podczas dwumiesięcznych walk w powstańczych szpitalach hospitalizowano ponad 10 tys. osób, a kilkunastu tysiącom udzielono doraźnej pomocy medycznej. W powstańczych punktach i szpitalach pracuje z najwyższą ofiarnością ponad 500 lekarzy, wspomaganych przez rzeszę pielęgniarek i sanitariuszek. Ich praca zapobiega też wybuchowi epidemii w Warszawie. Ale przede wszystkim ratują życie, walcząc na jednym z najcięższych frontów

 

  • Niemcy w walce z Powstańcami używają ciężkich wyrzutni rakietowych, zwanych przez warszawiaków „szafami” lub „krowami”, z uwagi na charakterystyczny dźwięk startujących pocisków. „Krowy” miotają rakietowe pociski burzące i zapalające. ostrzał zaczynają pociski burzące, które zabijają samą siłą podmuchu. Ludzie znajdujący się w polu rażenia pocisków zapalających zamieniają się w „żywe pochodnie”, oblepione mieszanką zapalającą. „Krowy” powodują ogromne zniszczenia w zabudowie oraz straty w ludziach. Na ulicach Warszawy pojawiają się plakaty ostrzegające przed nimi.

 

  • Konwencja Genewska z 1929 roku stanowi, że uczestnicy działań zbrojnych, wyłączeni z walki wskutek zranień lub choroby – jeżeli nie podejmują wrogich działań – powinni być traktowani w sposób humanitarny. Niemcy jednak bez pardonu mordują Powstańców jako „bandytów i terrorystów”. Podobny los spotyka 2 września pacjentów największego staromiejskiego szpitala powstańczego przy ul. Długiej 7. SS-mani pod wodzą Hauptsturmführera Kotschke zdobywają gmach. Nakazują opuścić go personelowi i lżej rannym. Pozostałych około trzystu pacjentów, mordują.

 

EKSPONATY:

 

  • Stetoskop dr. Wiesława Rotta i czepek pielęgniarski Barbary Wardy z Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa ze szpitala przy ul. Płockiej

 

close