A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
BIP

Kliknij i otwórz interaktywną mapkę!

Parter >

Antresola >

Piętro >

Hala z Liberatorem >

Podziemia >

Park Wolności >

 

 

 

 

 

 

  • Kwaterunkiem i wyżywieniem ludności cywilnej zajmują się komendy placu oraz prężnie działająca Rada Główna Opiekuńcza (RGO). Początkowo w mieście działają liczne piekarnie i kuchnie polowe. Ludzie mają też w domach spore zapasy żywności i wody.

 

  • Rezerwy wyczerpują się jednak z upływem czasu, władze nakazują więc prowadzenie ścisłej rejestracji, a także powszechną rekwizycję wszystkich handlowych zapasów żywności na terenie objętym przez Powstanie. W Śródmieściu podstawę zaopatrzenia stanowią zapasy zboża z odbitych Niemcom magazynów browaru „Haberbusch i Schiele” przy ul. Ceglanej. Tym niemniej, z każdym dniem maleją racje żywnościowe. Próbując zapewnić warszawiakom choć jeden ciepły posiłek, kuchnie powstańcze przygotowują najprostsze potrawy, jak np. gotowaną z jęczmienia popularną „pluj-zupę”, której nazwę narzuca konieczność wypluwania łupin.

 

  • Wielkim problemem walczącego miasta jest również brak wody. Bardzo szybko przestaje działać sieć wodociągów i wodę trzeba czerpać ze studzien, budowanych w wielu punktach miasta. Wiąże się to z dużym ryzykiem, gdyż Niemcy często bombardują lub ostrzeliwują kolejki ludzi czekających na wodę.

 

  • Radość z usunięcia okupanta już w pierwszych dniach Powstania przyćmiewają warszawiakom trudności dnia codziennego. Największym problemem jest wyżywienie ludności. Obok działających od 1 sierpnia społecznych kuchen i punktów wyżywienia, Rada Główna Opiekuńcza organizuje kuchnie polowe. Tylko na terenie jednej Rejonowej Delegatury działa 178 kuchen społecznych i punktów dożywiania, które wydają dziennie ponad 22 tysiące obiadów. Ceny żywności w początkach września są o wiele wyższe niż 1 sierpnia.

 


EKSPONATY:

  • Młynek do kawy Magazyny Browaru Haberbuscha i Schielego stają się spichlerzem walczącej warszawy, utrzymanym do końca Powstania przez oddziały kpt. Wacława Stykowskiego „Hala”. składowany tu jęczmień roznoszą po mieście tzw. kolumny słoni. Za swój wysiłek dostają od 10 do 25 procent przeniesionego towaru. Ze zmielonego w domowym młynku ziarna warszawiacy gotują „pluj-zupę”. Dar Izabelli Klemińskiej.

 

  • Wśród eksponatów tej części wystawy króluje tzw. koza – metalowy piecyk, powszechnie używany w walczącej Warszawie, często w kuchniach polowych, organizowanych w bramach lub podwórzach blisko stanowisk ogniowych. W kuchniach oddalonych od linii frontu pracowano w fartuszkach, jak ten, służący Mirosławie Osmolskiej „Sewerynie” w kuchni Zgrupowania „Golski” na Wydziale Architektury. Zainteresowani przepisem na „pluj-zupę” powinni zaś zwrócić uwagę na stojący w gablocie niepozorny młynek do kawy, w potrzebie zastępujący żarn.
close